22 grudnia 2013

Einstein lip therapy - balsam do ust - recenzja

Od dłuższego czasu staram się dbać o swoje usta, nawilżając je stosując różne balsamy, I w końcu nadeszła ta chwila aby opowiedzieć, coś o Nim.



Mały czerwony słoiczek, który nie zachęca nas zakupem po przez barwne opakowanie. bo producenci postawili tu na klasykę. Choć biały krzyżyk na czerwonym tle może nam sygnalizować, że to będzie dla nas jakiś "ratunek, s.o.s". Ale czy na pewno?

Sam produkt pachnie delikatną miętą- przyjemnie. Jest miękki, dobrze się rozprowadza, a przez to że opakowanie ma dość szeroką średnicę nie dostaje nam się nic pod paznokcie, co często mi się zdarzało przy innych tego typu balsamach.

Ale jakie było pierwsze wrażenie? Jaki efekt daje? No bo to są te nasze kluczowe pytania.

Pierwsze wrażenie: Dość mocne uczucie chłodzenia na ustach. Zdecydowanie. Konsystencja była przyjemna, no ale to uczucie... miałam mieszane uczucia. Pierwsze co, to skojarzył mi się z Carmexem, choć Carmex mrowi i mniej chłodzi usta.


No ale brnę dalej i testuje go przez następny okres czasu. I to moje uczucie chłodzenia, które tak mnie na początku nie za bardzo zachęciło, z biegiem czasu zaczęło mi mniej doskwierać. Sądzę, że moje usta się już do tego efektu przyzwyczaiły i nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Ale wydaje mi się, że latem takie uczucie będzie bardzo przyjemne.
Natomiast sam produkt na prawdę bardzo ładnie nawilża usta. Obecnie stosuje go codziennie, czy to grubszą warstwę na noc czy w ciągu dnia, bo leży u mnie na półeczce koło laptopa, więc jak coś robię to zawsze smaruje nim swoje wargi.
Nawet sprawdzałam go w okresie, kiedy miałam dość mocno spierzchnięte usta i poradził sobie z tym zadaniem bardzo dobrze.

Einstein bardzo przyjemnie mnie zaskoczył i sądzę, że wrócę kiedyś do niego- i to zdecydowanie latem.
A Wam mogę go spokojnie polecić ;)


Recenzja znajduje się również tutaj

1 komentarz:

  1. Nigdy go nie miałam, ale wydaje się być bardzo fajny.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...